Jak na razie nie jest źle. Bloger Terlikowski manipuluje pisząc, że nie można sterylizować kobiet bez ich zgody, choć oczywiście, w nie cierpiącym zwłoki, przypadku zagrożenia życia i zdrowia, jak najbardziej można. Bloger gw1990 piszę o sądzie rejonowym, który zdecydował się nabezwzględny i ostateczny krok wobec rodziny, choć w sprawie zdążył orzec już sąd okręgowy i to bynajmniej nie w sposób ostateczny. A blogerka Ufka krzyczy gdzie jest Rzecznik Praw Dziecka, choć Rzecznik jest już „w sprawie” dawno, zanim jeszcze blogerka Ufka zdążyła wrócić ze wsi i na poważnie, tj. po blogersku, zająć się sprawą.

 

Cóż więc zostało? Właściwie chyba już nic, głos ludu zagrzmiał, blogi jako alternatywa dla leniwych mediów sprawdzają się świetnie, tedy pozostawiając salonowe Radio Erewań samemu sobie, pora zająć się inną, budzącą oburzenie sprawą. A mianowicie, czy można obrazić/znieważyć symbol narodowy? Co prawda czyn taki jest obecnie przestępstwem, jednakże każdy szanujący się myśliciel, a więc i bloger, nie powinien czuć się skrępowany istniejącym stanem rzeczy, lecz ów stan intelektualnie kwestionować i ewentualnie próbować go zmieniać. Wszak naturalnie (patrz wyżej) jest do tego predestynowany.

 

Czy można więc obrazić symbol, np. umieszczając miniaturę flagi w psiej kupie? Każdy zdrowo myślący Polak zakrzyknie, że można, i jak najbardziej winno to być karalne. Sęk w tym, że skoro można obrazić symbol, to pewnie go też można przeprosić. A podczas przeprosin można by pewnie spytać czy go bardzo zabolało, czy symbol nie chce jakieś rekompensaty, na kawę czy się symbol nie chce umówić, czy, nie daj Boże, wybrać się razem na spacer. Albo, co gorsza, na cosobotnią patriotyczną biesiadę pod kopcem Józefa Piłsudskiego. A na takiej biesiadzie, wiadomo, jak na pielgrzymce, do słowa do słowa, od pieśni do pieśni, i może coś między symbolem a znieważającym zaiskrzyć, mogą się w sobie zadużyć, i niestety może się to skończyć chęcią ustabilizowania ich związku. Innymi słowy, jeśli symbol ma zdolność bycia obrażonym, to ma też zdolność bycia podrywanym, a w konsekwencji bycia kochanym, i być może nawet, bycia poślubionym. Nie trzeba chyba nikomu uświadamiać, że w dzisiejszych, gnuśnych czasach, postulat małżeństwa już nie tylko z orłem w koronie, ale również i z flagą, jest jak najbardziej możliwy. A tego polska katolicka rodzina naprawdę by już nie wytrzymała.

 

Cóż więc robić, aby uniknąć owych małżeństw, małżeństw, że tak powiem, patriotycznych. Nieśmiało rzec można, że zamiast karać za obrażanie symbolu, karać można za obrażanie tych, dla których ów symbol ma jakieś znaczenie, którzy coś do niego czują. Analogicznie do obrazy uczuć religijnych, można by więc karać za obrazę uczuć patriotycznych. Oczywiście uczuć też się nie da obrazić, więc lepiej napisać, za obrazę osób, które żywią patriotyczne uczucia. Pytanie tylko, jak zdefiniować owe uczucia i czy uczucia patriotyczne powinny być przynależne tylko sympatykom polskiej flagi? Czy może także sympatykom polskiego kraju, polskich zabytków, polskich krajobrazów i last but not least polskich trawników. Czy gdy przyjedzie do mnie kolega z zagranicy, i chcąc pod flagą złożyć kwiaty, wdepnie, za przeproszeniem, w polskie psie gówno, to czy czasem nie obrazi to moich uczuć patriotycznych? Czy fetor i pozostałości po pupilach Polaków, porozrzucanych od Tatr po Bałtyk, czy każdy trawnik naznaczony polską (bo nie cudzoziemską) kupą nie obraża tych uczuć bardziej, niż rysownik, który chciał naocznie pokazać rodakom, jak bardzo swoją Ojczyznę kochają? Wszak ponoć każdy jest ambasadorem swojego kraju, a na ambasadzie zawsze widnieje flaga. Więc może Pan Raczkowski (bo Wojewódzkiego o to nie posądzam) po prostu też poczuł się patriotycznie urażony, bo nie on jedyny ma już dość tych wszystkich, gównianych ambasadorów.